Jak AI pomaga Bambule.cz rozwijać e‑commerce w trudnym segmencie zabawek

Kim jest Adam Krajčovič?
Sam do końca jeszcze nie wiem (śmiech). Powiedziałbym, że jestem człowiekiem, który od 15 lat siedzi w e‑commerce, do którego trafił kompletnym przypadkiem. Lubię technologie i rozwiązywanie problemów – szukanie sposobów na ogarnięcie rzeczy, które na pierwszy rzut oka wydają się nie do rozwiązania. Zaczynałem od mniejszych projektów, jeszcze w czasach, gdy Alltoys nie miał sklepu internetowego. Stopniowo te projekty urosły do sześciu dużych, takich jak Bambule.cz i 4kids.cz, za które od tego czasu odpowiadam.
Gdyby ktoś powiedział Ci w dzieciństwie, że kiedyś będziesz pracować w branży zabawek, byłoby to spełnienie marzeń?
Nad jakimi projektami obecnie pracujesz?
Obecnie zajmuję się głównie e‑commerce: wszystkimi sklepami internetowymi w grupie Alltoys – 4kids.cz, maxikovyhracky.cz, Bambule.cz itd. – oraz ich integracją z platformami typu marketplace. W tej chwili koncentrujemy się na platformie Amazona, która ma ogromny potencjał, a jednocześnie rozwijamy obecność na Allegro i Kauflandzie.
Co najbardziej lubisz w pracy w e‑commerce i jak zdecydowałeś się związać z nim swoją karierę?
Na oba pytania odpowiedziałbym tak samo – frustruje mnie to, jak wiele możliwości wciąż jest niewykorzystanych. E‑commerce ma ogromny potencjał i przestrzeń do rozwoju, na przykład we wdrażaniu dostawy tego samego dnia, która jest już bardzo blisko tego, by stać się standardem nawet dla mniejszych sklepów. To praktycznie zatarłoby granicę między handlem tradycyjnym a sprzedażą online. Oczywiście zależy to od tego, jak klienci się do tego przyzwyczają, ale patrząc na Rohlík.cz czy Alza.cz, myślę, że przyjmą to bez problemu.
Gdybyś miał streścić swoje podejście do marketingu w jednym zdaniu, jak by ono brzmiało?
Postawiłbym na jak najlepszy stosunek jakości do ceny, ale zawsze z perspektywy klienta. Nie możesz być po prostu najtańszy i jeszcze pokrywać wszystkie koszty, ale też nie możesz być najdroższy i liczyć, że przetrwasz. Znowu przykład Alzy – może być wzorem dla wszystkich. Nie ma najniższych cen, ale komfort, który zapewnia, wyraźnie wyróżnia ją na tle konkurencji. Jeśli usługa i cena są dobre, marketing w dużej mierze robi się sam. Oczywiście zawsze będą klienci szukający najniższych cen, ale dziś często decyduje impuls.
Jaką rolę odgrywają automatyzacja i sztuczna inteligencja (AI) w sukcesie marketingowym?
Ogromną – to widać, niezależnie od tego, czy ktoś z nich korzysta, czy nie. Automatyzacja jest bez wątpienia przyszłością. Nawet w Bambule prowadzimy równolegle kilka projektów, jak choćby automatyzacja tworzenia banerów do kampanii – system wybiera produkty, które teraz najlepiej się sprzedają, i w kilka sekund generuje banery, które od razu wysyła do systemu. Zamiast tygodniowego ping‑ponga mailowego z materiałami i ręczną pracą, wszystko dzieje się od razu.
Gdybyś miał wskazać jeden błąd, którego menedżerowie e‑commerce lub marketerzy powinni unikać, co by to było?
Mam ich sporo (śmiech) – powinni pilnować, żeby własne ego nie stawało im na przeszkodzie i słuchać – zarówno klientów, jak i kolegów. Po prostu zwracać uwagę na to, co mówią inni, i zawsze patrzeć szerzej na biznes, niż tylko z własnej perspektywy. To, czego dziś nie widać, może stać się ważne później. Poleciłbym też prostą zasadę „keep it simple” – e‑commerce to żadna filozofia, wszystko powinno być robione możliwie najprościej.
Jak widzisz przyszłość e‑commerce i czy Twoim zdaniem pomoże ona marketingowi online?
Marketing online będzie zawsze, ale prawdopodobnie będzie się rozwijał i zmieniał. Trend zmierza w stronę centralizacji – będziemy mieć w telefonie asystenta, który przewidzi, czego chcemy, i pozwoli zamawiać wszystko z jednej aplikacji. Sklepy internetowe nadal będą istnieć, ale raczej jako zaplecze techniczne, na którym asystent będzie generować zamówienia i oferty. Powstanie ogromna sieć danych, w której wszystko będzie współdzielone – od cen po stany magazynowe – coś jak jeden wielki marketplace. Ten trend już widzimy na przykładzie Heureka, która zaczyna wyraźnie wyhamowywać.
Skąd po raz pierwszy dowiedziałeś się o Tanganice i co przekonało Cię do korzystania z niej?
Jeśli dobrze pamiętam, to był klasyczny cold call. Byliście jednymi z pierwszych, którzy wdrożyli AI, i to przykuło moją uwagę. Kilkoma kliknięciami uruchomiliśmy Tanganicę, zaczęła generować przychód i nie poświęcaliśmy jej zbyt wiele uwagi – jak cichego partnera, który po prostu dostarcza wyniki.
Dlaczego zdecydowałeś się przetestować Tanganicę na tak dużych projektach jak Bambule.cz?
Bambule.cz działa w trudniejszych warunkach – przez ograniczenia związane z funkcjonowaniem sieci sklepów stacjonarnych nie możemy być w e‑commerce aż tak konkurencyjni. Szukamy sposobów, by dotrzeć do przestrzeni reklamowych, na których nasz marketing normalnie się nie pojawia, a to właśnie oferuje Tanganica. Ogólnie w e‑commerce należymy raczej do tych, którzy szybko wdrażają nowinki – lubimy próbować nowych rozwiązań i testować narzędzia, odkrywając szanse, których inni nie widzą. Jeśli coś się sprawdzi, rozszerzamy współpracę – tak jak z wami – na kolejne projekty.
Czy na początku mieliście jakieś obawy związane z korzystaniem z Tanganicy?
Jedyna obawa pojawiła się po stronie agencji, która obawiała się, że możecie osiągać lepsze wyniki od niej. My nie mieliśmy żadnych. Skupiamy się na rozwoju opartym na liczbach i to jest dla nas najważniejsze.
Gdzie widzisz największą wartość, jaką daje Tanganica?
Traktuję Tanganicę jak benchmark. Uruchamiam ją i widzę, jakie przynosi wyniki. Dzięki temu mogę sprawdzić, czy jest przestrzeń, której nie wykorzystujemy w naszym obecnym marketingu. To dobre narzędzie porównawcze – pozwala mi porównać nasze wyniki z wynikami Tanganicy. Jeśli jest w stanie wygenerować znacznie bardziej efektywne kampanie niż my, chcę zrozumieć, dlaczego tak jest i jak możemy poprawić nasze kampanie.
Czy poleciłbyś Tanganicę innym marketerom lub menedżerom e‑commerce? Jaką dałbyś im radę?
Zdecydowanie tak, o ile nie są to konkurenci. Powiedziałbym: „Spróbuj – nic nie tracisz. Wrzuć swój feed produktowy i Pixel, wydaj 5 000 CZK, pieniądze, które wczoraj przepaliłeś, i uruchom kampanię. Jeśli to nie zadziała, Twoje kampanie już teraz są świetne. Jeśli zadziała, masz szansę zrozumieć, dlaczego to znormalizowane narzędzie osiąga lepsze wyniki niż znacznie droższa agencja.”